|
|
|
|
|
||||||||
|
Biuletyn Społeczno-Kulturalny
wydawany w Jerzwałdzie od 31 lipca 1991 roku |
|
|
|||||||||
|
|
|
|
|||||||||
|
W Numerze: |
|
|
|||||||||
Grupy marzeń
|
Akcja KGW „Stokrotka” |
|
|||||||||
|
|
|
|
|||||||||
|
|
Zespół „Insomnia”. Fot. Danuta Sokołowska. . |
|
|||||||||
|
|||||||||||
|
|||||||||||
|
|||||||||||
|
|||||||||||
|
|||||||||||
|
|||||||||||
|
|||||||||||
|
|||||||||||
|
|||||||||||
|
|||||||||||
|
|||||||||||
|
|||||||||||
|
|||||||||||
|
|||||||||||
|
|||||||||||
|
|||||||||||
|
|||||||||||
|
|||||||||||
|
|||||||||||
|
|||||||||||
|
|||||||||||
|
|||||||||||
|
|||||||||||
|
|||||||||||
|
|||||||||||
|
|||||||||||
|
|||||||||||
|
|||||||||||
|
|||||||||||
|
|||||||||||
|
|||||||||||
|
|||||||||||
|
|||||||||||
|
|||||||||||
|
|||||||||||
|
|||||||||||
|
|||||||||||
|
|||||||||||
|
|||||||||||
|
|||||||||||
|
|||||||||||
|
|||||||||||
|
|||||||||||
|
|||||||||||
|
|||||||||||
|
|
|
||||||||||
|
|
|
|
|||||||||
|
|
|
|
|||||||||
|
|
|
|
|||||||||
|
|
|
|
|||||||||
|
Rejestr sądowy Sąd Wojewódzki w Olsztynie, sygn. akt I Ns. Rej. Pr 25/91 Red. nacz. Janusz Sokołowski 14-230 Zalewo Jerzwałd 52a, tel.: 89 758 86-65, kom. 503
312 016 |
|
|
|||||||||
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
||
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
||
|
|
-
A cóż
to się stało Szefie mój ulubiony – skłamał jak zwykle Jan Padalczyk wyrwany ze
swojego ulubionego stanu
zadumy.
-
Po
losowaniu na Euro 2012 w piłkę nożną mamy w końcu „grupę marzeń”, o jakiej
Ukraińcy współorganizatorzy tych mistrzostw Europy mogli tylko pomarzyć! Mamy
tylko Grecję, Rosję i Czechów! Ukraińcy mają „grupę śmierci”: Szwecję, Francję
i Anglię! Nie wiem, jak to się stało i jak to zostało załatwione przez naszych,
ale w związku z tym będę do końca życia czytał tylko „Trybunowyborczą”!
-
Szefie!
Ale Szef „od zawsze”, czyli od ponad 20 lat czyta tylko „Trybunowyborczą”,
mimo, że brakuje już na niej dawnego logo. Taką „Trybunowyborczą” Szef kupuje.
-
I nie
przestaję kupować i czytać, bo ja bardzo lubię taką właśnie „Trybunowyborczą”!
Cha, cha cha! Wy się lepiej przyznajcie Padalczyk, gdzie pojechała Wasza
„stara”,? Podobno do Torunia? Pewnie na dwudziestolecie „Radia Maryja” Ojca
Tadeusza Rydzyka! Chyba, dlatego Padalczyk, jesteście tacy wściekli!
-
Nie o
to jestem wściekły, że „stara” pojechała do Torunia, ale dlatego, że znowu
wdała się w tą pieprzoną telefonię komórkową
„W naszej Rodzinie” – Rydzyka! Wcześniej była już w innej sieci, która
się nazywała łudząco podobno, bo „W Rodzinie”. Atutem miało być to, że stara
mogła dzwonić do studia do Torunia za darmo. Okazało się to nieaktualne, ale
„stara” nic nie powiedziała. Za jedną rozmowę – jak się już dodzwoniła
zapłaciła ponad 50 złotych. Wie szef, ile to by było piw?
-
Wiem
Padalczyk, nie musicie mi opowiadać! Ale po expose premiera jedno jest bardzo
pocieszające w działaniach naszych i dla Was Padalczyk. Tusk chce, żeby
duchowni, którzy nie płacą ZUSu, a ich przecież fundujemy, my podatnicy,
poprzez Fundusz Kościelny, byli włączeni w powszechny system emerytalny ZUS.
Jeśli to konieczne, premier zapowiedział zmianę konkordatu.
-
Wiem o
tym Szefie. I również to jest dobre Szefie, że Tusk chce zmienić, zrównać i
wydłużyć do 67 lat wiek przejścia na emeryturę kobiet i mężczyzn. Kobiety
urodzone po 1980 roku będą na emeryturę w wieku 67 lat. No i dobrze babom.
Szkoda tylko, że kobietom we wszystkich zawodach. Bo przecież nie da się
porównać zawodu „babki klozetowej” z zawodem striptizerki lub prezenterki
telewizyjnej. Nie wszystkie przecież są, takie, jak Irena Dziedzic.
-
A piłkarze? Też powinni grać do 67 roku
życia! Tu w „Trybunowyborczej” wyczytałem, że w rankingu UEFA nadal są na 66
miejscu, mimo olśniewającego zwycięstwa w Turcji z Bośnią i Hercegowiną i
wygranej przez Polaków 1 : 0.
-
Szefie,
ale cały czas mamy sposobność śpiewać piosenkę „Wczoraj grałeś w 66, a dzisiaj
nie masz, co jeść”, a jako sympatycy Platformy powinniśmy jako chłopy podjąć i
próbować zrealizować jakieś partyjne zobowiązanie i na przykład spróbować
zrealizowć to stare hasło! „Emeryci popierajcie partię czynem, umierajcie przed
terminem”.
-
Pogięło
Was Padalczyk, czy co? Nie macie gdzieś przykiszonego piwa, bo mnie suszy po
wczorajszym.
-
Mam!
Nawet po dwa!
-
No,
to, co się ociągacie?
Jarosław Sokołowski
(Masa?)
Z akt Kazimierza Napiórkowskiego
|
|
|
|
|
W związku z faktem, nasza telewizja
publiczna będzie już niedługo nadawała tylko sygnał „cyfrowy” zamiast
analogowego kupiłem dekoder, który pomógł mi zainstalować Krzysztof Biełuś.
Początkowo miałem: TVP jedynkę, dwójkę, obydwa lokalne (Gdańsk i Olszyn), TVP
kulturę, TVP Historię, Polsat, TVN, TV4, TVN 7, TV Puls, i parę innych
cieszyłem się dziecko, do czasu, kiedy w ramach poszerzania tej oferty od dnia
12 grudnia tego roku mam dostępne mniej programów niż było wcześniej. Zamiast
TVP 1 mam TVP kulturę, zamiast TVP 2 mam TVP historia. Na tym kanale, na którym
były pozostały TVP kultura i TVP historia.
Będąc w sytuacji przymusowej
obejrzałem 16 grudnia film wyprodukowany przez Instytut Pamięci Narodowej o
wydarzeniach grudniowych 1970 na Wybrzeżu. Był to pierwszy przypadek na świecie
użycia wojska przez komunistyczną partię do pacyfikacji, w której zginęli
robotnicy w pokojowych manifestacjach lub idący do pracy. Film był oparty na
filmach zrobionych przez Służbę Bezpieczeństwa. Zastanowiłem się wtedy, co ja
wtedy w grudniu robiłem i jak to później wpłynęło na moją twórczość kabaretową.
W grudniu 1970 byliśmy z rodziną na wczasach w Zakopanem. Tam poznałem i
podgrywaliśmy trochę razem Jerzego Filara (tego, od „Samby sikoreczki”). Ojciec
pułkownik milicji był zerwany z tych wczasów i zabezpieczał jakieś działania w
województwie białostockim. Ja sam dojrzewając w przyśpieszonym tempie na zawsze
pozostałem z klasą robotniczą, która później urodziła „Solidarność”.
Skazany przymusowo na TVP historia obejrzałem 17
grudnia 2011 po 22.05 magazyn dokumentalny reżyserowany przez Andrzeja
Iłowskiego z 2004 roku „Piosenką w komunę”. W sierpniu 1981 roku w ramach obchodów pierwszej rocznicy
podpisania porozumień sierpniowych w gdańskiej hali „Olivia” odbył się
ogólnopolski Pierwszy (i ostatni) Przegląd Piosenki Prawdziwej „Zakazane
Piosenki”. Wzięli w tym filmie udział między innymi: Maciej Zembaty, Jan
Tadeusz Stanisławski, Daniel Olbrychski, Jacek Fedorowicz, Przemysław
Gintrowski, Andrzej Rosiewicz i Andrzej Strzelecki. Po latach artyści
wspominają tamten festiwal, a także czasy stanu wojennego. Mówią również o
znaczeniu opozycyjnych piosenek, które krytykowały i ośmieszały ówczesne
władze. „Moja ojczyzna” wykonywana przeze mnie na tym festiwalu też na tym
filmie została przypomniana.
Myślę, że w przypadku Macieja Zembatego zmarłego 27 czerwca 2011 odznaczonego pośmiertnie Krzyżem Oficerskim Orderu
Odrodzenia Polski (był autorem piosenki „Ostatnia posługa”, śpiewanej na
melodię marsza żałobnego Chopina) przydałby się jeszcze stary dowcip o
żołnierzu armii radzieckiej, który po złowieniu złotej rybki chciał dostać
order „bohatera Związku Radzieckiego” i kiedy się spełniało to życzenie okazało
się, że żołnierz trzyma odbezpieczony granat w rękach, który wybucha! O szesz
jej mać ...... posmiertny mi dała.
Rejestracja
Nienackiego jako źródła informacji bezpieki nie dziwi znanego pisarza
mazurskiego Erwina Kruka.
Był to człowiek, który się przechwalał, że już po wojnie
razem z osławionym szefem łódzkiego SB Mieczysławem Moczarem utrwalał władzę
ludową – mówi „Rz" Kruk.
Młodszym czytelnikom przypominam, że do 1990 istniała w
Polsce Rzeczypospolitej Ludowej cenzura (nie kościelna, czy obyczajowa), lecz
publikacji i widowisk. Wolność słowa była nieosiągalna. Sam zapłaciłem w
Lidzbarku Warmińskim w roku 1984 roku po VIII Lidzbarskich Biesiadach Humoru i
Satyry (wyróżniony tam nagrodą specjalną). Program był bez stempla cezury. To
znaczy, był stempel, ale ja wykonałem inny program. W Lidzbarku Warmińskim
wlepiono mi najniższy wymiar kary, ponieważ wstydzono, że do tego doszło.
Odwołał się cenzor wojewódzki zapłaciłem ostatecznie równowartość nagrody
specjalnej: była to kwota 10. 000 złotych.
Myślę, że między innymi przez takich jak ja nie odbyły
się biesiady w Lidzbarku Warmińskim w latach 1986-1990.
Janusz Sokołowski
5 grudnia 2011 roku Koło Gospodyń Wiejskich
„Stokrotka” w Jerzwałdzie zaprosiło na występy gościnnie zespół „Insomnia” w
składzie: Krystian Czaja (gitara elektryczna, wokal) Bartłomiej Iżbicki
(bongos, instrumenty perkusyjne), Maciej Kiliński (gitara klasyczna, wokal)
oraz opiekun „duchowy”, ks. Tomasz Wieczorek. Zaproszeni goście zaprezentowali
szeroki repertuar brawurowo wykonanych utworów.
Publiczność mimo przedświątecznego czasu dopisała.
Szczególnie tłumnie przybyła młodzież i dzieci ze Szkoły w Dobrzykach, by
podziwiać swego katechetę Krystiana Czaję cieszącego się wielką popularnością.
Po koncercie Panie z KGW „Stokrotka” zaprosiły wykonawców na poczęstunek i
wręczyły wykonane przez siebie pierniki.
KRON
|
|
|
|
|
|
Fot. Danuta Sokołowska. |
Fot. Danuta Sokołowska. |
Fot. Danuta Sokołowska. |
|
|
Fot. Danuta Sokołowska. |
Fot. Danuta Sokołowska. |
. |
|
|
NADZWYCZAJ UDANEGO NOWEGO 2012 ROKU! MA BYĆ ZDROWO, POGODNIE, CHWILAMI RADOŚNIE I ZDECYDOWANIE BEZPROBLEMOWO! |
. |
|
|
|
|
Fot. Mariola Matuszek. |
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
9 grudnia 2011 roku zmarł Franciszek Banach w wieku 61,
pochowany został na naszym cmentarzu w Jerzwałdzie 12 grudnia 2011 roku.
Chyba w 1994 roku pojawił się na terenie naszej gminy Franciszek Banach z planami utworzenia w Rucewie kolejnego w Polsce ośrodka MARKOT, (od imienia i nazwiska św. p. Marka Kotańskiego to ośrodek, gdzie ludzie uczą się wychodzić z bezdomności). Ówczesny burmistrz był nieoficjalnie, „przeciw”, ale historia potoczyła się inaczej.
Ówczesny właściciel Zenon Nocoń przekazał gospodarstwo w spadku synowi. Oświadczył mu wtedy, że jeżeli nie zamierza uprawiać ziemi, to on zobowiązuje go do przekazania gospodarstwa bezdomnym. Po kilku miesiącach Franek napisał do ówczesnego wojewody olsztyńskiego Janusza Lorenca, listę o zakup niezbędnych rzeczy do dalszego funkcjonowania tego ośrodka, ale nie bardzo wierzył, że się uda w pierwszym podejściu. Podobno Janusz Lorenc pojawił się ubrany tak, że nikt go nie poznał (przecież nikt w Rucewie go wtedy znał, więc jest to prawdziwa wersja). Tuż przed świętami Bożego Narodzenia wojewoda osobiście przywiózł pompę głębinową i telefon komórkowy (wtedy jeszcze nie było telefonu stacjonarnego) do remontowanego MARKOTU.
Franek miał charyzmę i potrafił załatwiać bardzo dużo rzeczy
w sposób tylko sobie znany (nawet przed którymś świętami pół Jerzwałdu zostało
obdarowane jakimś drobiem – sam pomagałem wozić do ludzi). Już wtedy wiedzieliśmy,
że Franek ma problemy z sercem).
Nigdy nam się nie udało przebić wojewody prezentami, chociaż
kiedy przyjechaliśmy do Rucewa razem z ówczesnym burmistrzem Zalewa Andrzejem
Dawidem Franek był zaskoczony bardzo miło. Ja z kolei byłem zaskoczony przez strusie,
które mieli w swoim gospodarstwie w Rucewie.
Do pożaru w 13 kwietnia roku 2005 stał tam dom, cały pomalowany w kolorowe
łaty. W pożarze, który wybuch na
skutek nieszczelnego przewodu kominowego, ucierpiał dach i poddasze budynku
„Markotu”. W pomieszczeniach w chwili pożaru znajdowało się 15 bezdomnych. Nikt
nie odniósł obrażeń. Poszkodowani mieszkańcy „Markotu” zostali ewakuowani.
Mieli tymczasowe lokum. Co robić dalej?
Kiedy
zobaczyłem, że nic się nikomu nie stało zażartowałem: „ – Witam kolego w klubie
pogorzelców”! Przecież sami straciliśmy w Jerzwałdzie dom. Kilkukrotnie woziłem
jakieś ciuchy, które zbywało nam w domu i kibicowałem całym sercem, za tym,
żeby Franek (był przecież budowlańcem z zawodu) i MARKOCIAKI, jak najszybciej
wybudowali nowy dom mieszkalny, a pogorzelisko rozwalili.
MARKOCIAKI wybudowali nowy dom
i postanowili „zaczarować” stare miejsce w taki sposób żeby powołać nowe
stowarzyszenie wyższej użyteczności publicznej (podobnie jak działał do tej
pory MARKOT) zarejestrowali w kwietniu 2005 roku STOWARZYSZENIE "POMOCNI LUDZIOM -
RUCEWO" IM. ZENONA NOCONIA.
Dzięki Frankowi Banachowi znowu
wszystko zaczęło funkcjonować na najwyższym poziomie. Przecież z gminy Zalewo
otrzymywał zaledwie 2.000 zł rocznie (i za każdym razem musiał stawać do
konkursu).
Ten
zawał serca był już za silny. Szkoda Franku, że stanęło ci serce w takim
momencie.
|
|
|
|
|
|
Rok 1994 - Franciszek
Banach i wojewoda olsztyński Janusz Lorenc w Rucewie w Ośrodku MARKOT VII,
poniżej Franek i Krystyna Sobieska - fot. Janusz Sokołowski. |
. Powyżej rok 2002 burmistrz
Zalewa Andrzej Dawid obok struś, poniżej rok 1994 w Ośrodku MARKOT VIII, -
fot. Janusz Sokołowski. |
. |
|
|
|
|
|
|
|
Po pożarze, trzeba było się
odbudowywać na nowo. Do rozwalenia, jeszcze kawał domu. Fotografia z 26
kwietnia 2005 roku. Fot. Janusz Sokołowski. |
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
Fotografie Danuta Sokołowska.
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
Potrzebny jest Ci Adobe Reader.
Po ściągnięciu na twardy dysk nie marnuj tuszu przed wydrukowaniem!
Możesz wydrukować
dwustronnie. Masz wtedy w domu ten biuletyn w takiej postaci, tak ja wysyłam po
wydrukowaniu do biblioteki publicznej w Olsztynie.